W trzecim dniu eksperymentu pojawiło się kilka następnych maili i oczek. Niektóre z listów zawierały pytania w rodzaju "A co po euro?" albo "A co jeśli się w tobie zakocham?" :D
Byłby to dobry punkt wyjścia do rozmowy (dużo lepszy niż hasło "ja jestem chętny" albo "jesteś piękna i seksowna, porozmawiamy na GG?"), gdyby nie założenia poczynione podczas tworzenia profilu...
Po trzech dniach eksperyment mogę zakończyć - już wiem, że nie wszyscy mężczyźni fascynują się piłką nożną. Co najmniej 30 byłoby skłonnych odpuścić sobie oglądanie meczów - mimo niemal zerowego opisu i niewyraźnego zdjęcia.
I że znalezienie ewentualnego zastępstwa na ten czas zajęłoby mi maksymalnie 24 h ;)
Własnie skasowałam konto, które służyło mi do eksperymentu :)
Zdaje się, że pomysł z kobietą, która szuka towarzystwa na czas Euro spodobał się również pracownikom portalu i... najwyraźniej wrzucili mnie na główną stronę :)
Dzięki temu w ciągu 2 h dostałam 17 wiadomości od panów, którzy byliby gotowi zrezygnować z oglądania meczów na rzecz spędzenia czasu z kobietą. Plus - kilka oczek.
Jak widać, wbrew temu, co możnaby przypuszczać, nie wszyscy mężczyźni interesują się piłką nożną.
Żeby było zabawniej, odzywają się do mnie nie tylko mężczyźni z okolic miasta, które podałam jako miejsce zamieszkania, ale z różnych rejonów Polski. Ba! Z Europy nawet.
I działa chyba element męskiej przekory. Zaledwie kilku z nich zaproponowało zastępstwo na czas mistrzostw. Reszta szuka w necie dłuższej znajomości i uderzają w ten profil, choć o właścicielce profilu nie wiedzą prawie nic, a zdjęcie jest, mówiąc oglądnie, raczej z tych moich niekorzystnych...
Po kilku oczkach (jedno nawet fajne, to odmrugnęłam, a co mi tam ? ;) ), doczekałam się pierwszego maila. Czytam, czytam... eeeee... to mail, który mógłby być punktem wyjścia do dysputy filozoficznej!
Pudło, panie ładny! Ja tu występuję w roli znudzonej kobiety, a nie znudzonego filozofa ;)
Ja, pierdzielę, dlaczego tak jest?
Kiedy miałam profil, za pomocą którego chciałam znaleźć partnera, startowali do mnie w większości prości, nieskomplikowani chłopcy, co sobie tanio i szybko popukać chcieli. A kiedy mam profil, który odarłam ze zbędnych dywagacji i filozofii nagle dyskutant przylazł ;)
Mężczyźni to zawsze na odwrót ;)
Na pierwszą reakcję musiałam czekać "aż" 50 minut od aktywacji profilu ;)
Trochę dojrzały, ale cóż? Z założenia, właścicielka profila nie szuka partnera życiowego, tylko nieco rozrywki w tym jakże trudnym dla kobiety czasie ;)
Pierwszym krokiem było wybranie zdjęcia. Zdjęcie musiało być, bo profile w portalu randkowym bez fotki, nie wzbudzają zainteresowania płci przeciwnej.
Zdjecie musiało być dobrane bardzo starannie. Musiało na nim być widać, że niczego mi nie brakuje (dwie ręce, dwie nogi, głowa - są!) ani niczego mi nie nadbywa (np. 50 kg nadwagi ;) ). A jednocześnie nie chciałam, aby przypominało mnie za bardzo, żebym nie była na nim widoczna.
Swoje dane w profilu nieco podrasowałam ;) Przede wszystkim - nieco zmniejszyłam swój wzrost ;)
Nie rozpisywałam się - napisałam tylko, że szukam zastępstwa na czas Euro i że ewentualne spotkania - w czasie emisji meczów :)
Pozostało tylko czekać.
O tym, że niektórym mężczyznom zdarza się potraktować kobietę przedmiotowo nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Chyba każdy jest tego świadom, że niektórym to się zdarza - wyrwać, wychędorzyć, bez zbędnych emocji.
Ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że ci sami mężczyźni, mogą być mocno zaskoczeni tym, że oni sami w ten sposób zostali potraktowani. Przez kobietę!
Niby czyste zasady, jasne intencje, a jednak traktujący przedmiotowo mężczyzna odczuwa chyba potem lekki żal, że tym razem to nie on dyktował warunki...
Mając do wyboru bliskość bez słów albo morze słów, bez bliskości, wybrałabym to pierwsze.